Cześć !
Wszystkich nieuświadomionych, uświadamiam: do matury zostało 156 dni.
Patrząc z perspektywy czasu droga ta będzie posiadała wiele przystanków. W moim przypadku pierwszym z nich będą andrzejki które są już w ten piątek, nie co później razem ze Świętami Bożego Narodzenia przyjdzie pierwszy śnieg, następnie w lutym czeka mnie tygodniowy odpoczynek w Hiszpanii, potem Święta Wielkanocne i już tylko parę kroków do wciśnięcia się w białą koszulę, czarną spódnice, marynarkę i szpilki.
Między wierszami mojego dnia głownie pałętają się tysiące przykładów z algebry ale są też miłe akcenty. Każdą wolną chwilę poświęcam małemu, projektowi szkolnemu. Mianowicie niewielka grupka ochotników (razem z rozentuzjazmowaną Natalią) zajmuje się pisaniem książki. Na pewno dzieło nasze zostanie wydrukowane, co dalej się z nim stanie rozsądzi czas. Mimo wszystko bardzo miło mieć w domowej biblioteczce książkę do której przyłożyło się choć trochę swojego pióra. Głównym tematem ma być szkoła, zagadnienie niby banalne, choć jak się nad tym głębiej zastanowić miejsce udręki każdego nastolatka chowa w sobie więcej tajemnic niż możemy się spodziewać. Ja wybrałam sobie ukazanie szkoły jako społeczności i jej problemów. Mam pewną koncepcję lecz nie chcę jej zdradzać bo pewnie jeszcze tysiąc razy się zmieni ; )






